9 lutego 2013

Mały gest a znaczy tak wiele.

Witam..
Urodziłam się chora na artrogrypozę, jest to wrodzona sztywność stawów. Przeszłam już kilkanaście operacji, przy których towarzyszyła mi mama, za co jestem Jej bardzo wdzięczna, bo momentami bywało już bardzo ciężko. Lekarze nie dawali mi szans nawet na utrzymanie się na nogach, lecz dzięki mojemu uporowi, na krótkie dystanse chodzę o kulach. Nadal się nie poddaję i staram się wyciągać z życia więcej, niż może mi ono zaoferować.
Moim życiowym celem jest usamodzielnienie się, co po części już osiągnęłam, ponieważ już czwarty rok znajduję się poza domem. Staram się żyć bardzo aktywnie. Interesuję się modą, psychologią, filozofią. Lubię poznawać języki obce, fotografować. Kocham muzykę, moim największym marzeniem jest móc tańczyć. W moim przypadku na wózku. Niestety, żeby zacząć spełniać marzenia o samodzielności, potrzebny jest mi bardzo kosztowny wydatek - odpowiedni wózek. Na zakup tak drogiego sprzętu nie stać jednak ani mnie, ani moich rodziców, dlatego zwracam się do Państwa z gorącą prośba o wsparcie. Z góry serdecznie dziękuję.
Zbliża się okres rozliczeniowy, dlatego mam do Was gorącą prośbę o 1%  podatku, Was nic to nie kosztuje, a mi możecie pomóc, będę bardzo wdzięczna za każdą , nawet najmniejszą kwotę, bo liczy się gest. :) To proste. Wystarczy podac numer wpisu organizacji do KRS, Wysokość darowanej kwoty oraz Cel szczegółowy 1%. 
KRS:0000270809

Cel szczegółowy 1%: POCHYLUK,1069
Zachęcam wszystkich także do udostępniania z mojego profilu na Facebooku postu, w  którym znajduje się ulotka oraz do generowania mojej ulotki na stronce fundacji. która jest również, dla łatwego dostępu, na górze bloga, w zakładce "Jak mi pomoc".
Z góry serdecznie dziękuję.
Pozdrawiam.

25 stycznia 2013

Kłamałam.

Ostatnio miałam ciężki czas, stąd brak notki przez ostatnie dni[?] delikatnie mówiąc, prawie miesiąc bez wpisu, aż zaczęło mnie sumienie w nocy budzić krzycząc do mnie "gdzie Twoja notaaaa !?!":D
Przez ten miesiąc wydarzyło się bardzo dużo nieprzyjemnych rzeczy w moim życiu.. Troszkę te moje życie się sypie szczerze mówiąc ale już psychicznie jestem na tyle silna że znów widzę światełko nadziei w tym ciemnym tunelu i kooniec smęcenia [!!!!!]..

Opa Gangam Style :D

Ostatnio zastanawiałam się nad tym jak to się dzieje w relacjach międzyludzkich, że czasem jednej osobie zależy, drugiej za to nie.. Jak to jest że zaczynamy komuś tak bezgranicznie ufać.. Co to jest miłość.. Czy tylko zawsze pierwsza prawdziwa milość zostaje tak mocno zapamiętana?

Indywidualny pogląd...

 Mam 21 lat, a tak serio moja pierwsza PRAWDZIWA miłość zaczęłą sie gdy mialam 17 lat.. i tak szczerze.. mimo tego że bylam z Nim 2 lata (kiedyś o nim napisze- coś mega zajebistego, inaczej się nie da) przez 2 lata każdego faceta przyrównywałam do mojej 1. miłości.. W kazdym chłopcu, w którym się zauroczyłąm szukam czegoś podobnego do mojej FIRST LOVE:P może to chore.Aleee...

Niedawno zrozumiałam, że z mojej pierwszej miłości nici.. I z szukania podobnego faceta też.. Dlatego postawiłam na mega naturalność i dostosowanie się- kompromisy[ ??  WTF , co to wgl jeeeest? uaaaaaa :O] -  na które z moim pierwszym facetem nie musialam się godzić:). Trochę ciężko się przestawić, ale staram się jak mogę.. W moim obecnym facecie szukam  czegoś zupełnie innego, co mogłoby mnie tak samo urzec jak w 1. love..

Piszę to całkiem szczerze i z własnego doświadczenia, mimo tego, że nie jest mi łatwo o tym pisać [nadal] postanowiłam, że im szybciej tym lepiej..   Dużo mnie to kosztuje, bo otwieram się przed Wami teraz całym sercem i bije ono strasznie szybko, kiedy myślę ile osób, które teoretycznie mnie nie zna, przeczyta post, bo przeczytanie tej noty równoważy się  z przejrzeniem  mojego wnętrza/środka o którym jeszcze nikomu nie mówiłam- dla mnie to intymność,  I powiem więcej -do tej pory traktowałam ten temat bardzo prywatnie, więc.. Czas to zmienić.

 I'm ready!


Po długim czasie obserwacji doszłam do wniosku, że jednak cztery kółka zamist nóg mają duże znaczenie dla faceta..
Potencjalny facet szuka kobiety, która ma nogi do samego nieba , jest niesamowicie zgrabna i mega inteligentna..
Po ostatnich zdarzeniach mam wrażenie, że ....[zaczne od nowego wiersza specjalnie druukowanymi]...->

ODWAŻNY MĘŻCZYZNA, [prawdziwy mężczyzna] nie zważając na wygląd, zrobi wszystko, żeby dziewczyna na 4 kółkach, czy nawet sprawna, stała się królewną, którą tylko 'wybrani' po ukłonie i za jej pozwoleniem MOGĄ  wziąć ją na ręce i SPRAWIĄ, że dziewczyna, nawet na wózku poczuje się jak królewna..!

Może dla Was wydać się to strasznie banalne.. AAALE.. Generalnie dziewczyny, które używają kółek zamiast nóg, zwyczajnie mają zaniżoną samoocenę.. 
To takie biadolenie, że w pełni akceptuję siebie itd.. Nieprawda!!

Gdyby nie wózek..
Gdyby nie moja niepełnosprawność akceptowałabym siebie w 100%..
Zawsze istnieje ten 1% czy nawet 0.1%, który związuje większości osobom niepełnosprawnym ręce.. Fizycznie to nie problem.. Gorzej z psychiką..

Myślenie jednak, że osoba na wózku, czy też w jakimś stopniu niepełnosprawna łączy się z niezmierną wiernością (dla pełnosprawnego człowieka[:bo przecież nie znajdzie nikogo innego]), szczerością[:bo ma tylko mnie i nikt inny by się na taki układ nie zgodził] jest błędne.!!!!! .
Wśród osób niepełnosprawnych też są zamknięci jak i nadzwyczaj otwarci ludzie [czyt. JA-Petite Fraise ; DD ], też są szczere i barrrrdzo zakłamane osoby, które  nie mogą pogodzić się z losem (osoby po wypadkach zazwyczaj[ dlaczego ja?]).. Zatem ludzie niepełnosprawni ruchowo mają TAKIE SAME zachowania jak ludzie pełnosprawni..

Piszę tę notkę, bo jeden z moich byłych facetów- pełnosprawny [dla nas to ważne czy pełnosprawny czy nie], myślał, że jeśli jestem niepełnosprawna, jeżdżę na wózku tzn. że większość czasu spędzam w domu, czyli będę dyspozycyjna tylko i wyłącznie dla niego 24/h:) bez zazdrości, zawodów, biadolenia, marudzenia [aaaa...moje ulubione zajęcie ostatnio] :P  itd. itp.
Pomylił się jednak troszeczkę, bo ja jestem bardzo kontaktową i otwartą osobą, wielbię towarzystwo innych osób i nienawidzę siedzieć sama w domu!!! Neveeeer 4ever!!!!!!..
STEREOTYPOM NA TEN TEMAT MÓWIĘ ZDECYDOWANE I NIEPODWAŻALNE STOOOOP!


Co Wy o tym sądzicie? Czy zastanawialiście się kiedyś jak to jest być w związku z osobą niepełnosprawną? Dalibyście radę? Od jakich czynników zależałaby Wasza decyzja? Czy osoba niepełnosprawna[wiele zależy od charakteru] powinna być ze sprawną osobą czy raczej łatwiej byłoby jej psychicznie z osobą niepełnosprawną?

Jestem ciekawa Waszych opinii, może się czegoś dowiem, może wezmę coś do siebie.. :))

Pozdrawiam gorąco :)



24 grudnia 2012

Magicznych świąt!

Witam,
jest klimatycznie, siostrzyczka pakuje swoje prezenty, ciasto piecze się w piekarniku, wszystkie potrawy gotowe, prawie.. Jeszcze jakąś sałatkę zrobimy:) No ale.. mam krejzolska rodzinkę której dziś się zebrało na kupowanie mebli do siostry pokoju i resztę prezentów :) aa.. taki standardzik:P

Dzisiaj chciałabym złożyć Wam życzonka, nie będzie to jakiś wymyślony wierszyk, bo marna ze mnie poetka, ale chciałabym Wam życzyć spokojnych, radosnych Świąt w rodzinnym ciepełku, pachnącej choinki, sentymentalnych prezentów, pysznego karpika i duuuużego banana na buźce w ten magiczny czas:)
Lecę dopiąć wszystko na ostatni guzik:)


Choinka trochę rozczapierzona:P

a wszystko przez tego oto irytującego Fryzia.. choinka lądowała już 3 razy przez niego:P




Buziaki:*

20 grudnia 2012

Saxo.


Hejo;)
Zacznę może od tego, iż mam świadomość, że prowadząc bloga zazwyczaj co kilka dni powinno się zamieszczać coś nowego, aaaaale niestety mój blog będzie nieco inny z tego względu, że fizycznie nie starcza mi czasu na ogarnięcie wszystkiego.. Szkoła dzienna, studia zaoczne, ćwiczonka, jestem też przewodniczącą szkoły, więc organizacja szkolnych imprez, później z każdej imprezy raporty, sprawdzanie porządku w pokojach na internacie i takie tam inne nudne, papierkowe rzeczy:P, a przecież muszę jeszcze mieć czas na spotkania ze znajomymi, imprezki, czytanie fascynującej i jakże przyjaznej ostatnio każdej kobietce lektury `50 twarzy Greya`;), cappuccinqo, taniec i reszty nie wymienię publicznie, bo mnie za to zamkną.. :)
Generalnie napięcie rośnie, a motywacja maleje.. Wypalam się..  Bardzo poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie zrezygnować ze studiów, jest cholernie ciężko, a będzie jeszcze gorzej..
A tak skończyłabym szkołę dzienną w tym roku i zaczęła pracować i uczyć się zaocznie od następnego.. Innego rozwiązania nie widzę, tym bardziej, że kierunek mnie nudzi i ciężko mi wbić do głowy jakieś prawo konstytucyjne, legislację itd., bo jest to nudne jak flaki z olejem i koniec.!:)
Nie mam czasu na sen już chwilami padam twarzą na ławkę na zajęciach, bo w tygodniu późno chodzę spać, gdyż nie starcza mi w trakcie dnia czasu na naukę na studia.. Na zajęcia do szkoły dziennej nie uczę się wgl, za to mam umiejętność zapamiętywania z wykładów na tzw. `live`, a w weekendy się nie wysypiam, bo wstaje o 5 rano na zajęcia, żeby zdarzyć dojechać na 8.00, zajęcia kończą się o 19.00, wiec wracam około 21.30;p szybki prysznic, nauka no i tak w kółko.. NUUUDA! a ja jeszcze chciałam zacząć pracować nocami.. Zdurniałam;p .. Dobra, już się namarudziłam i jest mi lepiej:)

Ćwiczonka i rehabilitacja idą średnio, chociaż staram się w wolnej chwili sama stać na mojej nieposłusznej nóżce:) Teraz mam inny motyw-muszę założyć szpile! A żeby je założyć muszę rozćwiczyć stópkę:) Rehabilitant powiedział, że raczej nie ma szans, trzeba byłoby operacyjnie, ale (z pełnym szacunkiem do Niego) -co On tam może wiedzieć ;)).. W Nowym Roku pokażę Wam jak wyglądają szpilki na stópkach Calineczki, bez użycia skalpela:P:) takie małe czary mary i dowód na to, że chcieć znaczy móc. Amen. :D

No i Saxofon:) Ostatnio słucham jazzu, przerzuciło mi się z reggae na jazz.. Ze skrajności w skrajność..:P W końcu, bo już przez moment myślałam, że całkiem zamknęłam się w jednym gatunku muzycznym już na zawsze..
Od zawsze na dźwięk saksofonu robiło mi się słabo, w pozytywnym sensie oczywiście:)

Jest mnóstwo artystów, którzy wyrażają emocję wokalem i tekstem piosenki, inni też komponują własną muzyczkę- takich lubię najbardziej, wtedy czuję, że ktoś robi to całym sobą, ale czy pomyśleliście o tym jaki ogrom serca ktoś musi włożyc w to, żeby wszystkie emocje przełożyć na instrument..? Tak jak mówi tytuł nutki, którą chcę się z Wami podzielić.. Jak bardzo musi to czuć..? Coś nieprawdopodobnego.. Wokal zamienia się w brzmienia saksofonu, artysta "śpiewa" tym instrumentem..
Dla mnie saksofon przenika namiętnością, zmysłowością i seksem.. Tego brzmienia nie da się zastąpić żadnym innym, dociera w najbardziej intymne miejsca mojej duszyczki.. Tak właśnie to czuję.. uhmm, może troszkę mnie poniosło:)... ale inaczej nie potrafię Wam tego opisać..



Dziękuję za wszystkie komentarze (wsparcie w nich), są bardzo budujące!
Kilka osób uświadomiło mnie, że używam za dużo zdrobnień, na co nie zwracałam kompletnie uwagi.. Mam nadzieję, że ta notka nie będzie razić słodkością:P..
Pozdrawiam:)






9 grudnia 2012

`Łatwiej pomóc głodnemu niż przejedzonemu.`


 hello.. zacznę tutaj od rameczki, którą całkiem niedawno zakupiłam w Empiczku;) dostępne kolorki to biały czarny i pastelowo różowy ale.. biały tak pieknie nadaje sentymentalnego kliimaciku :).. albo może ja mam sentyment do fotki w srodeczku, bo to focia od mojej Karinki i z moją Karinka:), której musze odpowiedzieć na liscik:)) 
Ostatnio doszłam do wniosku że ja nie mogę chodzić sama na zakupy:P, do Empiku poszłam tylko po zeszyt, aż tu przechodząc przypadkiem rzuciła mi się w oczko ta oto prześliczna rameczka:) mm.. no musiałam ją mieć przecież;)..
No i kilka innych ciekawych drobiazgów np.
zestaw kosmetyczny do paznokietków i do tego jest balsamik bazujący na minerałach z Morza Marwego, normalnie cudeńko..:)
Paznokietki bez malowania lakierem mają polysk jakbym pomalowała bezbarwnym lakierem, a skóreczki wygladaja na zadbane i zdrowiutkie..:) wgl same sprawdzcie:): ich stronka
 Bałam się troszkę, bo nigdy tego nie próbowałam a było cholernie drogie, ale zaryzykowałam i nie żałuję:)..
więc właśnie: na zakupki powinnam chodzić z kimś ,kto powstrzymałby mnie od kupowania wszystkiego co jest mi przecież taaaakie "niezbędne" do przeżycia:P dlatego lubię iść sama czasem:):P..


Dziś leżałam w  łóżku caaały dzien, bo chyba coś mnie chwyta po wczorajszej wyprawie niemalże na biegun północny- uczenia:P.. Wszędzie "piękny, biały puch";D- taka ironia:P.. Dla mnie śnieg jest piękny tylko przez okno, bo już na pewno nie wtedy, kiedy muszę kółeczkami ślizgać się po tej papce, a musiałam przedostać się na uczelnie jakoś sama, więc byłam na to skazana niestety.. Jak do tej pory wydawało mi się, że jest blisko do tej uczelni z KNC tak wczoraj zmieniłam zdanie w moment.:)
I te milion zjazdów co weekend w szkole pod rząd..buuu, na szczęście jeszcze tylko jeden i Marry Chrstmas everyone:)

A tu troszki dawno, ale nie pokazałam fotki.. wycinałam boczek maszynka:) zastanawiam sie nad drugim, w wyniku czego powstałby IROKEZIK, ale chyba lekka przeginka:) Szkoda mi długości włosków.. Hmm chociaz i tak sa bardzo zniszczone od moich durnych pomysłów-(czyt. trwałej ondulacji np.):P


A'propo włosków jestem teraz w polowie blondyneczką;)


 zafarbowałam grzywkę na blondzik i tak sobie próbuje róznych sztuczek na nich, farbuje je szamponetkami na rózne dziwne kolorki:) wszystkie oczywiscie wychodzą jak na zdjątkach tych dziewczyn na opakowaniu:)) jak mi sie znudzzi to walnę jakiś brązik może:) a na razie sztuczki:) może w kolejnej fotce dam jakis efekcik pierwszy był taki :
 















Palona kawka:)


 Następny będzie rudy a później może fioletowy?;)) jestem ciakawa nietypowego kolorku na moich włoskach:)

Hmm.. ostatnio miałam ciężki temat do zgryzienia.. Zastanawiałam się nad tym kto z nas nazywa szczęściem brak dostatków materialnych a np. pokój na świecie, albo szczęśliwą rodzinę, albo szczęśliwe dzieciątko.. Kto z nas potrafiłby się cieszyć z czegoś zupełnie spoza tymi kategoriami, którymi myśli przeważająca większość tej ludzkości.. Przez to tez zjadamy się nawzajem, przez gonitwę za "szczęściem" najczęściej materialnym np. marzy nam się dom z basenem, piękna limuzyna, konto bez ograniczeń, nawet kosztem innych..
Ciężko takim ludziom pomyśleć o czymś co daje szczęście z tych jednak wyższych wartości.. Czy człowieka biznesu, który nie widzi nic poza tym kim jest w pracy, cieszyłby zwykły szczery uśmiech, bardziej niż dostać do swojej kolekcji dolarów kolejną porcję? Raczej szczerze w to powątpiewam.. Ogólnie możecie pomyśleć, że o czym ja wgl pisze i co ja tam mogę widzieć..Już tłumaczę zatem.. Poruszając się samodzielnie na wózku autobusami w Warszawie spotykam się z róźnymi sytuacjami lub osobami, ktore proszę o pomoc.. Nie raz są to jacyś elegancko ubrani zadbani ludzie, mający dwie twarze, a czasem zwykli przecietni niczym nie rózniący sie od innych ludzi osóbki.. Kiedy mam zamiar wejsc do autobusu i pytam osobę z pierwszej w/w grup odpowiada ze skwaszoną mina: "to ja zawołam kierowce" lub udaje ze nie slyszy..
Za to druga wyzej wymieniona grupa działa sama i zanim dojade do autobusu słyszę "my pomożemy pani wejsc".. za co ja im bardzo dziekuję uśmiechając sie do nich..
Hmm może to dziwne ale wyczuwam kto mi chętnie pomoże  a kto niezbyt.. dlatego zastanawiam się czy tacy ludzie "sukcesu", którzy wszystko mają potrafią się cieszyć z tak małych, ale istotnych rzeczy..? Zastanawiam się jeszcze nad tym jaka byłabym będąc na ich miejscu.. Pewnie tez nie doceniłabym tego co mam.. Nawet tego, że jestem zdrowa i mogę rano na boso wstać z łóżka.. Bardzo dużo dałabym za to, żebym mogła rano wstać i na boso przejść po takiej mokrej trawie, na której jest jeszcze rosa.. a niektórzy wstając rano zakładają kapcie na stopy i ociężale idą ,marudząc po drodze do łazienki:D..
myślę o tym kazdego dnia po przebudzeniu odkąd pojawiła sie we mnie iskierka nadziei że mogę wstać na nóżki, oczywiście dzięki systematycznym intensywnym ćwiczeniom..
Jeszcze jakies focie dla Karinki specjalnie:)


2 października 2012

Changes..

Hejo Wszystkim!
Postanowilam troszke zając się swoim blogiem.. jeszcze nie wiem jak go zmodyfikować zeby był przyjazny dla Waszych oczu.. ale postaram się coś wymyślić:) na razie zostawiam go w opłakanym stanie, jeśli chodzi o tlo, wiem.:)
Może wakacje- bylam w Zakopcu:P nawet szykowałam się do skoku na BUNGEE, gostek powiedział że nie ma problemu, żebym skoczyła tylko odwrotnie musiałby mnie przypiąć.. Ale na moje nieszczęście albo i szczęście, zgadało się nt. mojej operacji na kręgosłup.. iii niestety.. Nie dało rady..
Za to mój braciszek skoczył i chyba stojąc na dole i patrząc jak on miał wyskoczyć bardziej to przeżywałam niż on:P trzymał nas nie długo  w napięciu, bo jak tylko wjechał na górę to wyskoczył:P aż mi serducho stanęło, zapowietrzyłam się i zaczęłam piszczeć ;D
Jak sama nazwa postu wskazuje:) CHANGES ;)
Jestem już od września w CKR, i mam zamiar studiować zaocznie administracje, już od tego roku.. Myślę, że lekko nie będzie.. Ale muszę dać rade.. Zawsze daje rade:P. Lubie od siebie dużo wymagać.. Czuje wtedy, że życie mi nie przecieka przez palce..
Prawdę mówiąc zanikały moje nadzieje na to, że zacznę studiować już od tego roczku.. dlatego drugą opcją byla praca, zdalna jako administratorka stronki.. Nawet już uczyłam się robić animacje we flash'u;))
Ale chyba praca studia i szkola dzienna toz a duzo szczęścia na raz.. Podziwiam osoby które w ten sposób zyją:)
Tydzień temu zaczęłam 4-tygodniową rehabilitację.. Jestem po 1 tygodniu i już rozćwiczyłam rotowanie ręki, i ruch w nadgarstku, wzmocniłam odrobinkę mięsień czworo-głowy, nad którym będę pracowała jeszcze 3 tygodnie:) wierzę w to że w  końcu stanę na nogach bez aparatu na nodze:)! W sumię moj optymizm przeszył mnie całą jak tak patrzę na efekty tygodniowych, choć bardzo wyczerpujących i czasem bolesnych ćwiczeń!;)
Hmm.. Prawdę mówiąc żałuję, że nie podchodziłam do tego w pierwszej klasie tej szkoły kiedy tez miałam 4-tygodniowe rehabilitacje tzw. Rehabilitacja NFZ.Wtedy jeszcze nie miałam takiego POWERA w sobie i troszkę to zaniedbywałam.
Poza tym chodzę w tygodniu codziennie na basenik:) Po ok. 3-godzinnej wyczerpującej rehabilitacji wieczorkiem basenik 2h :P wracam do pokoju o godzinie 22:) i jestem paaadnięta!
Poza tym odniosłam SUKCES a'propo basenu!
Nauczyłam pływać koleżankę z pokoju, która miała bardzo oporne nastawienie jeśli chodzi o basen wgl;D, ale poszło gładko:P.. Jestem z niej meeega dumna:) ;**, może jakieś zdjątka z wakacji.. Niestety musimy na nie poczekać, bo muszę je najpierw zdobyć..;))
a tymczasem kawałek, którym zaraził mnie moj braciak i przez którego polubiłam Małpeczkę.




Jeszcze na koniec fotomontażyk jakiś ręcznej robótki , żeby nie było że w tej szkole nic nie robie
i pocztówczka.:)) Photoshop'ing:)




26 lipca 2012

happy end.

no hej, ogolnie krotka noteczka bo nie mam za bardzo czasu. wiem wiem ostatnio zaniedbalam bloga. zawsez go zaniedbuje:P ale ok;p nie o tym.
zdalam prawko i maturke..
Jadąc na prawko popsul mi sie wozek;p myslalam ze sie spoznie ale.. jestem supermanka:D mialam duzo stresu przed prawkiem, dlatego podczas egzaminu juz sie nie stresowalam, bo skoro przezylam popsuty wozek na petli autobusowej z wypadajacym kolkim i wgl:D to prawko bylo dla mnie pikusiem hehe:P
no a maturka to fartem;p  wielkim fartem, chyba pislaam ze nie licze na to ze zdam bo sie nie uczylam wgl. zero;p no moze dzien przed, przy piwku i muzyce:D heh ;p
hm.. kolejny etap w skrocie, wynajelam pokoik z Marta na Rembertowie:P jak chcecie to wbijajcie:D
poszukuje pracki.. niby cos tam moze juz mam, ale nic pewnego, dlatego caly czas aplikuje, szukam ,przegladam i tak w kolko:P nudy:D
aaa.. wiem musze napisac o wyjezdzie:P
podczas spacerku przez Wawe zaczepila mnie i Marte pani, ktora zaproponowala darmowy festival LIVE&ACT, pojechalysmy na to z chlopakami. tzn. ja Marta Marek i Macius.;)- moj looover- bo o tym chyba tez nie pisalam;p ale to w innej notce;p no..
generalnie festival okazal sie udanym pomyslem, gdyby nie to ze jak wracalysmy to pewien pan nas oswiecil i powiedzial ze to sekta- zwykla typowa  S E K T A:P
najlepsze bylo to ze.. nie opowiadalismy mu jeszcze co robilismy a ten wszystko wiedzial;p jak tylko uslyszal ze wracamy z TARASKI, bo tam odbyl sie ten festival;p :P generalnie ostro;p byly zajecia z jakims goru:P zwanym Sri Sri Ravi cos tam.. :D hehe madytowalismy;p moznaby tak rzec;p znaczy poszlismy do namiotu gdzie odbywala sie medytacja i  gdy zaczeli wszyscy (okolo 700 os.)siedziec po turecku z zamknietymi oczami i mruczec wpadlismy w faze smiechu:D troszke im przeszkodzilismy ale no inaczej sie nie dalo, probowalismy sie hamowac, ale ten goru usnal i spadal prawie z krzesla wiec sorry;p;p :D..
noo to koncze;p
a i jeszcze wczesniej bylam na juwenaliach UKSW :P poznalam Gutka i sie zakochalam;)) fotke z Gutkiem zaraz wrzuce;p
a to Focia z Maciem- boyfriendem, kiedys notka i o nim sie tu znajdzie:PP cudak:) a to moja pelna stylizacja:P tzn to co on ma na glowie nosie i w co jest ubrany:P Bruno Marsa sobie z niego zrobilam chyba lekko:D hehehe:))



pozdrowka:P wgl :P chyba nikt nie czyta tego bloga;d hehe ale ok;p  nic dziwnego jak sie nim nie zajmuje;d  :D niewazne.. :D tss.  :)     pa  ;*:D

16 lutego 2012

`Bo szczęście jest tam, gdzie coś dla innych robisz`

Łelkaaaaam!:*


Ojj, dawno mnie tu nie było, mam nadzieje że mi się tu pajączki nie zalęgły:P
Hmm, od czego by tu zacząć, żeby nie było zbyt chaotycznie..
Może zacznę od Sylwka, bo wcześniej się nic ciekawego nie działo:P może poza nocką z Martą w.. w sumie gdzie my nie byłyśmy tej nocy:P uooo:PPP miała być imprezka w Siedlacach, ale uciekł nam ostatni pociąg, wrócić tez już nie miałyśmy jak i błąkałyśmy sie po imprezowniach i  w Wawie xDD ale nie o tym:)  a i tak lepiej być nie mogło:P zawsze jest fajnie, gdziekolwiek by to nie było. wystarczy ze złapiemy obie fazy. Najlepsze wyjścia na spontanie:P ale nie o tym..;]
No więc..  Sylwester 2011/2012 odbył się u Barbarki. w sumie bardzo kameralna imprezka, ale zaliczona.. , bo w Nowy Roczek wróciłyśmy z Marta do internatu i... poszłyśmy dalej imprezować.. tylko że był mały problem:P nie miałyśmy z kim:P ... no ale:D wpadłyśmy na pomysł ,żeby zadzwonić do magicznego pokoiku ,do którego już nas ciągnęło przed świętami, ale nie zdążyłyśmy tam pójść ;P, umówiłyśmy się iiiii.. to były najwspanialsze chwile mojego życia:) jeszcze w życiu nie mogłam się tak poczuć sobą jak poczułam się wtedy:)) mmm:) I to wszystko dzięki jednemu człowieczkowi :P wyrazy wdzięczności P.:*  Magia, jak to Marcisza mówi:P W sumie myślę, że dzięki temu ludkowi bardziej się zbliżyłam do swojego wnętrza:):)))))

Hmm.. później postanowiona noworoczne:P szczerze mówiąc to jest miesiąc po Nowym Roczku, a ja nie pamiętam co planowałam, ale to niiic:P pewnie to samo- ćwiczonka i nauczka:)) nuuudy:D.
Aaaa zapomniałabym tu jeszcze napisać, że zaczęłam robić prawko.. :)
Ostatnio nie ogarniam wgl co się ze mną dzieje..
Łapie takie rozkminki życiowe, że sama sie sobie dziwie, ale przez to brakowało mi tej głupotki  mojejj i spontanka .. i wgl muszę Marcie podziękować, booo mega mnie podbudowała tekstem, który mi utkwił w pamieci, kiedy to ją zapytałam jak ona to robi ,ze jej się tak wszystkiego chce:P.. Marty słowa w odpowiedzi na trapiące mnie pytania, brzmiały tak : ` nie wiem, Ty mnie tego nauczyłaś " aj tak piękne, że mi nic więcej nie musiała mówić, żeby było jak wcześniej:))) dziękuje Martus:*
Jeszcze Matiś:)) ajj.. Mati to długa historia, wiec:) mogę tylko też mu podziękować za to, że przywrócił mi wiarę w po części siebie i w moje " MEGAMOCE" ;PP.. wierze w to, że dasz rade Matełooołłłłł dotrwać to do końca z taki siła jak teraz! :)):*

`Zawsze tak jest że szczęście przychodzi do innych jest wszędzie
Tylko nie tu i nie teraz i wydaje Ci się że zawsze tak będzie
lecz to szczęście tak się tylko zdaje Tobie
Bo szczęście jest tam gdzie coś dla innych robisz
No i wreszcie od każdego słońca wschodu śmiejesz się i mówisz
Don't Worry Be Happy i do przodu.`
Peja-szczęscie:)


Ciaooo:*