Hejo, dzis sylwester, za chwilę wychodze z domku, bo jade do Warszawy, ale skusilam sie jeszcze na krótką notke żeby złożyć Wam życzonka: Oby nowy rok, przyniósł nowe sukcesy, nowe zmiany na lepsze i nowe osiągniecia kolejnych celów życiowych! Oby był lepszy od poprzedniego!:) Szczęśliwego wskoku do nowego roku!:) no i szampańskiej zabawy oczywiście!:)
kolejny post będzie już w nowym roku, ale za to będzie bardzo zaskakujący, zapowiada się wiele zmian w moim życiu i na moim blogu w nowym roku!
Ostatnio dużo się działo.. bla bla bla, nie lubię pisać postów o sytuacjach które skojarzą może maksymalnie 3 osoby czytające mojego bloga:) dlatego "pochwalić" się mogę tylko tym że życie mi przetrzepało tyłek konkretnie ostatnio, stąd też moja nieobecność..
Przez głupią sytuacje, w której to mój mały koteczek narobił mi do moich skarbeńków (butów) :D znalazłam swój jakże głupi cel w życiu - otworzyć swój własny mały salonik z butami, już miałam na niego tyle pomysłów i wgl BARDZO się dziwiłam ze na ten pomysł nie wpadłam wcześniej:).
Moja radość przyćmiewała zdrowy rozsądek, zacieszu nie mogłam ogarnąć przez 2 dni. Az do momentu w którym zadzwonił przyjaciel i mu się pochwaliłam.. i co?
Wybił mi ten pomysł z głowy na szybko *_* i kazał mi kupić chińskie buty i sprzedawać na bazarze pff.. to już bym wolała majtami handlować haha:D
No ale szczerze mówiąc to nie chciał mi zepsuć planu, chciał tylko otworzyć mi szerzej oczy.. On tak potrafi- patrzeć moimi oczyma tylko, że o wiele realniej i za to go wielbię i ubóstwiam:)
takim sposobem doszłam do wniosku ,że na wszystko przyjdzie czas i pora, a ja chwilowo muszę się pomęczyć i odpokutować swoja nieograniczoną głupotę!
także tego..
A tak od czubka- mam nową przyjaciółkę, ma na imię Lucy i jest ze mną od miesiąca, dużo je, jest przekochna, dużo je, bardzo posłuszna i jeszcze dużo je,a i uwielbia się przytulać podczas snu, co czasem bywa męczące zwłaszcza kiedy w nocy np. wciska mi łapę w oko próbując ułożyć się wygodniej, albo sapie do ucha i to tak, że nie słyszę własnych myśli.. :P
Ladies and Gentlemen , oto i ona:
Tak więc najwięcej czasu poświęcam tej oto mordeczce:) potrafi siadać, warować, z podawaniem łapy jeszcze ma problem, bo taki przykry los ją spotkał że ma "nadwyrężoną" i na jednej nie stąpa, więc nie ma szans, ale pracujemy nad "turlaj się" i "zdechł pies". Jednak labrador to nie york, a przynajmniej od razu widać, że ma bardziej uległy charakter :)
Odwiedzałam właśnie Wasze blogi i w większości blogosfery już panuję świąteczny klimat, a ja jakoś tego nie czuję w tym roku.. A tak się cieszyłam na te święta, bo ogólnie mega przepadam za tym gorączkowym pieczeniem ciasteczek, ubieraniem choinki i kupowaniem prezentów, ale przed świętami wszystko się posypało w moim życiu..
A przecież żeby święta były magiczne trzeba radości i spokoju w serduszku, czego mi brakło..
W każdym razie, pewnie posta do 24.12'13 już nie wyczaruje , to życzę Wam wesołych, rodzinnych i magicznych Świąt :)..
`powinnam napisać list do świętego Mikołaja z prośbą o grube konto w banku i szczupłą figurę, ale tyle razy już się pomylił że wolę w tym roku nie ryzykować, jeszcze mi tylko nadwagi brakuje:D
Hejo
wszystkimJ. Uoaa.. Wyrobiłam się w ostatnich
dniach września z notka;).
Mam tyle teraz na główce ze nawet nie mam czasu czegoś nowego naskrobać..
Ciągle ktoś czegoś ode mnie wymaga, czasem nie daje już rady. Zostałam sama z
siostrą w domu- siostra w gimnazjum, wiec wiadomo że trzeba niestety pilnować
ją z nauką, dom na mojej głowie- pranie, sprzątanie, gotowanie itd.;D czuje się
jak kura domowa;D nie polecam uczucia,;
D
do tego jeszcze ogarniam studia, co się z tym wiąże w moim przypadku –
wypełnianie 5ciu tys. Papierków, dopilnowanie żeby wszystko dostarczyć w
terminie.. Szukanie mieszkania i tak wszystko na raz. Na szczęście, albo
nieszczęście mieszkanie już mi odpadło bo doszłam do wniosku ze będę na razie
mieszkać w domku rodzinnym a na zajęcia będę dojeżdżać.. przynajmniej przez I
semestr;)
Pochwaliłabym się na co w końcu poszłam ale sama w to nie wierzę.. Niedowierzam
na serio.. TAK SIĘ CHCIAŁAM OD TEGO JUŻ UWOLNIĆ W POLICEALNEJ, A TERAZ JESZCZE
DOKOPSOWAŁAM STUDIA W TYM SAMYM KIERUNKU . Fuck.
I N F O R M A T Y K A. :( zalowo. No ale zobaczymy.. nie nastawiam się do tego
zbyt negatywnie bo idzie ze man moja przyjaciółka- Rafał;) uwielbiam z nim
spędzać czas i poza tym on ma dużo cierpliwości do mnie jak na faceta;D i może
będzie tak dobry żeby mnie wszystkiego uczyć czego nie bd rozumieć;)
Czuje ze zaczyna się jakiś nowy, kolejny etap w moim życiu.. Podejmuje teraz
bardzo dużo trudnych decyzji.. Kazda decyzja jest teraz ważna. Zaczynam chyba
dojrzewać do bycia kobietka tak wgl.. Trochę późno ale lepiej później niż
wcale ; D
Mam szerzej otworzone oczyska, wszystko widzę inaczej niż wcześniej, nie za
różowo- realniej na pewno.. Ale nadal uważam ze nie ma dla mnie rzeczy nie do
przeskoczenia.. Wiem, że mogę jeśli tylko będę miała na tyle siły i
determinacji to uda mi się wszystko..Czasem trochę brak mi wsparcia, co mnie osłabia, bo jednak jest to
potrzebne. Jestem w takiej sytuacji że stoję pomiędzy młotem a kowadłem, nie
chce udostępniać szczegółów- byłoby to nie na miejscu, ale czuje się z tym
ciężko i strasznie mnie to przytłacza.. Czemu niektórzy tak bardzo nie chcą
akceptować moich wyborów? I dlaczego ktoś- bardzo mi bliskipróbuje sterować moim życiem.. Rozumiem że to
„dla mojego dobra” ale czuje się bardziej krzywdzona niż „ratowana” lub
„odgrodzona od wszelkiego zła jakie mogłoby mnie dotknąć”..
Psychologicznie- jest to wytłumaczalne.. Bo mówię o swoich rodzicach… Być może
oni dokonywali złych wyborów i chcą mnie od tego uchronić, ale każdy jest indywidualnością,
każdy ma do tego inne podejście i każda sytuacja jest inna..
Poza tym ja należę do upartych osób i zwyczajnie uczę się na błędach… Nie
wchodzę dwa razy do tej samej rzeki..I
nie można do mnie przemówić dopóki się sama nie przejadę.. Nie oceniam czy to
dobre czy złe..
Wolałabym sama podejmować decyzje, bo czuję ze tracę swoją osobowość przez taką
sytuacje, jestem rozerwana i nie wiem już sama co robić, kogo słuchać.. Ciężko jest
się odwrócić i nie zwracać uwagi na to co myśli o tym ktoś, kto Cie kocha, jest
dla Ciebie bliski..
A tak od czapy..
Siedząc w złotych , przypomniała mi się sytuacja kiedy wieczorem, późnym
wieczorem jadłam z przyjaciółka KFC’ka; D, ( a dupa rooosnie) ;D ..ogólnie było
na tyle późno że zaczęli sprzątać kosze, stoliki.. Wtedy naschodziło się dużo
ludzi głodnych i normalnie grzebali w koszach w poszukiwaniu jedzenia..
Serducho mi się kroiło , ale patrząc na to jeść się odechciewało.. więc zostawiłyśmy
z przyjaciółką trochę jedzenia no koszu i zaczekałyśmy na reakcję- my zaspokoiłyśmy
głód, nie przejadłyśmy się a do tego jeszcze ktoś mógł z tego skorzystać.. 2
osoby zaczęły się niemalże bić o tego naszego KFC’ka na koszu.. Czyli jak
bardzo musieli być głodni.. Szkoda mi takich ludzi- wiem że niektórzy wybierają
takie zycie bo tak jest łatwiej .. nie trzeba się niczym przejmować, nie
trzeba się martwic.. Znam człowieka, z reszta bardzo inteligentnego ,
wykształconego, któremu zginęła rodzina w tragicznym wypadku, załamał się do
tego stopnia, ze rzucił dobra prace, piękny dom sprzedał za grosze żeby się go
pozbyć, samochód z reszta tez.. i wybrał taki tryb życia. Mimo wszystko uważam
ze ludzie powinni mieć zapewnione wszystko żeby móc przeżyć, jedzenie , wodę,
cokolwiek, schronienie w mroźne noce.. wiem ze są jakieś przytułki ale rzeczywistość
jest taka ze nikt się takimi ludźmi nie interesuje i mało kogo obchodzi los
takich ludzi.. Pięknie opisał to Gutek „Oprócz wody i
powietrza nie istnieje nic takiego, co byłoby dla wszystkich, co by było dla
każdego.”
hejka hej ;) Niedziela, poranek, a mnie zebrało na pisanie;p
4.08 Moje urodzinki;) plan był, ale.. nie wyszedł.. w połowie dnia pewna ważna osóbka musiała mnie opuścić.. i to już nie było to samo.. po drodze do wieczoru było kilka mało sympatycznych zdarzeń, ale dzień zakończył się w rezultacie jak najbardziej sympatycznie;)
foty będą w kolejnym poście;)
Poza tym to nie wiem czy Wam już mówiłam, pewnie nie.. ale ciekawi
mnie bardzo charakteryzacja, body painting itd.. chciałam iść do takiej
szkoły ale są strasznie drogie.. więc.. znalazłam wyjście-
kosmetologia.. idę na studia i to na kosmetologie- nie wierze w to po
prostu- moja mama jest kosmetyczka i.. nie interesuje mnie to na tyle, żeby przejąc po niej biznes;D a tu sobie sama wybrałam kosmetologie-
tylko dlatego że w specjalizacjach jest charakteryzacja później. ;) zobaczymy
co z tego wyjdzie.. Kosmetologia sama w sobie nie jest zła i wcale nie muszę zostać po niej kosmetyczką, tylko przeraża mnie jak na razie
nadmiar godzin chemii:P ale;D .. Ktoś z Was może studiuje kosmetologie? Jakieś rady, coś?
Czello wszystkim!
Dawno mnie tu nie było, ale natłok zdarzeń ograniczył mnie do minimum..;)
Właściwie to miałam głęboką nadzieję, że po egzaminach i po zakończeniu szkoły, kiedy wrócę już do rodzinnego domku, troszkę odpocznę, a tu co? Praca i to jeszcze taka praca, że nie miałam czasu ani już nawet siły wyjść wieczorem do znajomych. Poza tym chyba byłam ofiarą wyzysku - nowe doświadczenie;D - dlatego zrezygnowałam .
Wakacje.. Poczatek z przyjaciólką, która wpadła na kilka dni do mnie - M;*;)
I tak sie właśnie konczy pierwszy miesiąc, zostały jeszcze 2 do rozpoczecia uroczystej inauguracji na studiach.
Mam Koncepcje na remoncik mojego pokoju- turkusik z bielą;)
Zobaczcie jak to wygląda
co Wy myślicie o tych kolorach?
mi się podobają straaasznie ale jestem ciekawa Waszych opinii? Może ktoś z Was ma takie zestawienie kolorów w pokoju:)? jak na razie sie nimi jaram na maksa;p aaale zanim zacznę remont to być może ze coś innego mi wpadnie jeszcze do głowy;)
No i na koniec troszeczkę refleksji;P
Dziś-optymizm czy pesymizm- apropo mojego dzisiejszego dnia..
większość z nas doskonale wie do jakiej grupy należy tym do jakiej grupy należy, albo tak im sie wydaje.. Uważam, że niektórym brakuje opinii o samym sobie.. .
Jestem przekonana o tym że można kontrolować emocje jakie towarzysza nam przy rozwiązywaniu problemów, zależy to tylko i wyłącznie od tego naszego nastawienia i od tego jak zinterpretujemy dane problemy.
Optymista chcę być raczej częścią rozwiązania problemu, pesymista jest bierny- rozłoży ręce i powie "do niczego się nie nadaje" lub bardziej po naszemu "wszystko spie*dolę";D
Do tej pory dotyczyło mnie tylko i wyłącznie pojęcie optymizmu. Nigdy się nie poddawałam, brałam życie w swoje ręce, zbytnio się nie martwiłam się niczym, a jeżeli już to minimalnie, bo wiedziałam że nie wolno mi płakać nad rozlanym mlekiem, trzeba wziąć się w garść i let's go;P- i tym oto sposobem zawsze spadałam na cztery łapy - niektórzy sądzą, że to fart. Ja uważam ze zależało to tylko od mojego nastawienia.
W ostatnim czasie jednak czuję się mega przygaszona i bezsilna, zdaję sobie sprawę, że to przez rutynowe występowanie problemu, próbowałam z nim walczyć na wszystkie sposoby, ale kiedy pomysły się skończyły została tylko bezsilność.. Zgadzacie się z tym?
Kończę, buziaki ; ** .